No, i spotkałam się z moim rozmówcą z sex telefonu, i muszę przyznać, że było znacznie lepiej niż myślałam. Spodziewałam się, że będzie mniej więcej tak jak wtedy, kiedy dawałam sex anonse w internecie. Wtedy faceci strasznie kłamali. Łącznie z tym, że wysyłali swoje zdjęcie sprzed 10-ciu czy nawet 20-tu lat, albo takie niby artystyczne, jakieś zacienione, tajemnicze… no i na nich wychodzili całkiem nieźle, tyle, że w realu gorzej. Dlatego teraz nawet nie prosiłam o zdjęcie. Bo i po co mam oglądać jak i tak bardzo wątpliwe, że facet ze zdjęcia okaże się tym samym na spotkaniu. Ale tutaj zdziwienie, bo mój rozmówca wyglądał całkiem nieźle. Może nie jak Brad Pit, ani inny gwiazdor, ale taki całkiem schludny gość po 50-tce. Nawet nie jakiś gruby czy łysy. No i pogadaliśmy sobie, choć na początku chyba oboje byliśmy skrępowani. Jednak rozmowa przez telefon daje pewne poczucie intymności, anonimowości i bezpieczeństwa. Człowiek może sobie na więcej pozwolić. Czuje się bardziej pewnie. A tak w cztery oczy jest gorzej. Ale jakoś udało się przełamać pierwsze lody. I to co napiszę na pewno wszystkich zaskoczy. Bo mnie zaskoczyło bardzo.  Ja jakiś czas temu zaczęłam się uważać za nimfomankę, a tu nic. Poprzestaliśmy na rozmowie i to w dodatku grzecznej rozmowie… Co prawda drugiego dnia już było swobodniej, ale okazało się, że to zupełnie normalny facet, który nie szuka przygody na jedną noc, ale poważnej znajomości na dłużej. Trochę szkoda, bo ja jakoś bardziej liczyłam na dobrą zabawę. Upojne noce pełne sexu i szampana. To drugie mogę wymienić na jakiś bardziej konkretny trunek. Nie wiem co będzie z nami dalej. Nie rozmawialiśmy o tym. Ale chodzi o to, że jednak można przez linię poznać kogoś na prawdę i to nie żadne oszustwo ani naciąganie jak się niektórym wydaje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.