Wróciłam po tym towarzyskim spotkaniu do domu trochę rozbita… No, bo z jednej strony cieszyłam się, że nie trafiłam na jakiegoś naciągacza. Bo to wiadomo, że mogło się wiele wydarzyć. Poznałam faceta przez sex telefon i po kilku rozmowach (no, może kilkunastu) pojechałam w nieznane na spotkanie z nim i jeszcze dopuszczałam możliwość intymnego kontaktu. W takich sytuacjach to nigdy nic nie wiadomo. Mogło się okazać, że facet jest zboczeńcem, to akurat pół biedy, bo przecież ja też jestem trochę zboczona, więc pewnie znaleźli byśmy wspólny język. Ale mogło by się też okazać, że jest jakimś psychopatą sadystą, a moje zwłoki znaleźli by poćwiartowane w jego lodówce. Takie rzeczy się zdarzają. Nie tylko w filmach.  A on się okazał porządnym facetem z bujną wyobraźnią, ale jednak porządnym i nieśmiałym. A ja liczyłam jednak na coś innego, więc nie wiem czy się jeszcze z nim spotkam. Wróciłam do domu nawet nie napalona, bo jakoś mi tak wszystko samo odeszło. A tu czekał mój młody współlokator z kolacją. I to przy świecach! To miało być takie jego podziękowanie za mieszkanie. Nie powiem, miło mi się zrobiło. Wino i jeszcze więcej wina… Aż mi w głowie zaszumiało, a jemu jeszcze bardziej. I tak od słowa do słowa jakoś się złożyło, że wylądowaliśmy w łóżku. Zupełnie nie byłam na to gotowa, ale podejrzewam, że on to zaplanował. No, fakt, muszę przyznać, że zmieniłam się ostatnio. Nie to, żebym schudła, ale jakoś lepiej wyglądam; fryzjer i nowe ciuchy robią swoje, więc pewnie mu się spodobałam. Bo wiadomo, że młodzi chłopcy lecą na starsze babki. Więc ten weekend nie był jednak do końca zmarnowany 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.