I czas na wielki finał , mam nadzieję że moja opowieść się wam podobała , i że będziecie czekać na kolejną , a muszę wyznać że szykuje coś specjalnego , a to wszystko dzięki pewnej koleżance , którą całkiem nie dawno poznałam to co szykuje to będzie dopiero bardzo , zboczona zabawa , ale moi drodzy mam nadzieję że ostro napaleni czytelnicy , zapraszam na wielki finał z morałem .

Po chwili spytał, kiedy powtórka, śmialiśmy sie, ale faktem było to ze świetnie sie dobraliśmy pod tym względem, resztę wieczoru gadaliśmy o seksie taka mała sex rozmowa, o tym, co lubimy, na co byśmy sie zgodzili, jakie mamy fantazje erotyczne i w pewnym momencie patrzyliśmy sobie w oczy, Igor głaskał mnie po ręku, a ja musiałam tez go zacząć dotykać, dotykałam go po brzuszku i po usteczkach, zauważyłam ze strasznie go to kreci, tak wzdryga się sie, kiedy paluszkami przesuwam mu po tych usteczkach, za każdym razem nasze podniecenie wzrastało, milczeslismy bawiąc i prowokując sie tak nawzajem i sprawdzaliśmy, kto dłużej wytrzyma w takim stanie.
Po chwili Igor znów sie na mnie rzucił i całował cale moje ciało, tym razem postanowił porządnie wylizać mi cipeczkę, usiadł na przeciwko mnie, podniósł moje nogi, do góry rozkraczył jak najbardziej sie dałoby mięć cala taka odkryta cipeczkę przed sobą , a potem rozpoczął pieszczoty.
Najpierw wkładał języczek do środka i tak kręcił kółeczka jak helikopterem, potem pomagał sobie palcem i wkładał go z jeczyczkiem do środka bym miała jak najlepsza przyjemność, powiedział mi ze zrobi wszystko bym doszła kolejny raz z nim!
To było cudowne, jaki on był, nie był egoista, podniecało go tez to ze mi jest dobrze że ja za chwile dojdę dzięki niemu, naprowadzałam jego rękę jak i gdzie ma naciskać i masować i wkładać, dalej to on już wiedział, co ma robić i wkładał mi tak trzy paluszki do środka, do tej mojej ciaśniutkiej szpareczki, patrzył na mnie jak sie zginam na rożne strony i jak pojękuje coraz mocniej, kazałam mu, nie przestawać i nie zmieniać taktyki bym na pewno doszła, robił wszystko tak jak chciałam, nawet robił to coraz szybciej i w końcu doszłam po raz kolejny, Mnóstwo soczków jeszcze wyszło i taka rozluźniona i padnięta wtuliłam sie w ramiona Igora choć nadal byłam na niego bardzo napalona , po prostu zwyczajnie brakło mi sił do dalszego pojedynku. Oboje byliśmy zauroczeni sobą i jednocześnie przeżyliśmy coś cudownego. Myślę ze ten wyjazd zdecydowanie był wart wszystkiego! No i mam nadzieje że coś więcej z tego będzie , może nawet jakiś tytuł , bo przecież zabawa zabawą ale wygrać chciała każda z nas i o to w tym wszystkim chodziło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.