Miesięczne archiwum: Listopad 2015

– No nareszcie! myślałam, że juz nie przyjdziesz. Odezwała się jak mnie tylko zobaczyła , obdarzając jak zawsze swoim zabójczym uśmiechem, jej pewnie nie jeden facet chciał by się mocno wbić w te jej namiętne usta pomyślałam, choć z perspektywy czasu nie mam pojęcia skąd wzięła się taka myśl w mojej zboczonej głowie, ale były tam i już. Usiadłyśmy w przytulnym saloniku a gospodyni zaczeła się krzątać przynosząc co chwila nowe rzeczy. Na stół wjechały Kawy, ciasteczka i dobre wino o tak na to ostatnie bardzo miałam ochote. Z początku rozmowa sie nie kleiła przecież nie widziałyśmy się dobrych parę lat , wiec trochę dziwnie było się teraz umówić na ploteczki. Ale czas mijał a rozmowa z każdym wypitym kieliszkiem nabierała tempa i już po jakimś czasie świergotałyśmy jak dwie nastolatki , opowiadając sobie kawałek po kawałku , o szkole pracy no i oczywiście o facetach bo jak zawsze ten temat prędzej czy później staje się naczelnym tematem w każdej rozmowie dwóch kobiet

– A co z mężczyznami w twoim życiu, masz kogoś? – spytałam ośmielona po wypiciu kilku kieliszków.

– Mężczyźni to łajdacy, z którymkolwiek bym sie nie związała, zaraz byłam wykorzystywana do gotowania, sprzątania i prania ich gaci, a z ich strony nie miałam żadnej przyjemności, nic a nic wiec nie faceci w moim życiu to same pomyłki..

– Wiesz co, przenieśmy sie do sypialni i jeszcze sobie pogadamy – zaproponowała Kaska.

Zadzwoniłam do męża i zapowiedziałam, ze nie wrócę na noc pewnie i tak był zajęty swoimi sex rozmowami z laseczkami z taniego sex telefonu, jeju przyznam że nie byłam wtedy ani nie jestem zazdrosna o takie wybryki czasem po prostu facet musi , a lepiej że się wyżywa na jakimś sex telefonie niż miał by jakaś chorobę do domu przywlec. Położyłyśmy sie razem w łóżku i zaczęłyśmy wspominać nasza klasę – komu sie powiodło, komu nie, kto wyjechał, kto został.

Kaśkę spotkałam przypadkowo w tramwaju. W pierwszej chwili jej nie poznałam. Przeciez minęło tyle lat od kiedy widziałyśmy się ostatni raz przyznam że byłam bardzo zaskoczona naszym spotkaniem. Podeszłam bliżej żeby upewnić się że to na pewno ona w końcu minęło deko czasu od kiedy razem się spotkałyśmy towarzysko .
– Kaśka? – spytałam trochę nieśmiało – Czy to ty ? Przez chwile patrzyłam na dziewczynę wyczekując jej reakcji, jej oczy patrzyły na mnie bez jakiegoś zrozumienia i nagle pojawił się w nich znajomy błysk – Gośka to ty? Tyle lat cię nie widziałam, co u ciebie słychać?
– Nic ciekawego. Musiałam smutno przyznać – Wiesz jak jest proza życia codziennego dodałam. Z lekkim uśmiechem na twarzy naprawdę się cieszyłam że ją spotkałam wyglądała super gorąca blondi o zniewalającym uśmiechu, była dokładnie taka jaką ją zapamiętałam.
– Och! Musze juz wysiadać, ale koniecznie musimy sie spotkać towarzysko nie służbowo, na jakieś pogaduszki i może coś mocniejszego… Dodała obdarzając mnie kolejnym swoim niesamowitym uśmiechem
– Dobrze tylko kiedy?
– W najbliższa sobotę, u mnie. Masz tu moja wizytówkę. Powiedziała zabierając torbę i całując powietrze koło mego ucha a w rękę wcisnęła mi mały kawałek papieru z wypisanym adresem , i pędząc do wyjścia już na samych schodach posłała mi buziaka. Byłyśmy równolatkami, a jednak ja wyglądałam przy niej na przynajmniej 5 lat starsza, ale coż jedni mają takie geny inni takie. Wieczorem ruszyłam na spotkanie zostawiając mojego ślubnego w domu , zresztą jakoś bardzo nie narzekał że wychodzę, ostatnio miał nowe hobby dzwonienie na sex telefon , przyznam że nie przeszkadzało mi to wcale przecież przez telefon to nie zdrada do tego jakoś nie byłam zazdrosna że sobie gdzieś tam podzwoni do jakiś zboczonych laseczek z jakiegoś zboczonego telefonu , to że sobie z kimś pogada to przecież jeszcze nie jest zdrada . Zastanawiałam się nawet kiedyś czy jak by była taka linia dla kobiet sama bym nie zadzwoniła , wyobrażacie sobie gorąca zboczona linia , sex telefon dla spragnionych kobiet to mogło by się udać , zawsze to jakaś miła odmiana po starym marudzącym w domu , i domagającym się obiadu bo on Pan władca świata i okolic postanowił dziś wcześniej wrócić. Droga do Kaśki minęła mi całkiem miło zapukałam do jej jednorodzinnego domu ze sporym podwórkiem i usłyszałam kroki Drzwi Otworzyła mi ona.