Kaśkę spotkałam przypadkowo w tramwaju. W pierwszej chwili jej nie poznałam. Przeciez minęło tyle lat od kiedy widziałyśmy się ostatni raz przyznam że byłam bardzo zaskoczona naszym spotkaniem. Podeszłam bliżej żeby upewnić się że to na pewno ona w końcu minęło deko czasu od kiedy razem się spotkałyśmy towarzysko .
– Kaśka? – spytałam trochę nieśmiało – Czy to ty ? Przez chwile patrzyłam na dziewczynę wyczekując jej reakcji, jej oczy patrzyły na mnie bez jakiegoś zrozumienia i nagle pojawił się w nich znajomy błysk – Gośka to ty? Tyle lat cię nie widziałam, co u ciebie słychać?
– Nic ciekawego. Musiałam smutno przyznać – Wiesz jak jest proza życia codziennego dodałam. Z lekkim uśmiechem na twarzy naprawdę się cieszyłam że ją spotkałam wyglądała super gorąca blondi o zniewalającym uśmiechu, była dokładnie taka jaką ją zapamiętałam.
– Och! Musze juz wysiadać, ale koniecznie musimy sie spotkać towarzysko nie służbowo, na jakieś pogaduszki i może coś mocniejszego… Dodała obdarzając mnie kolejnym swoim niesamowitym uśmiechem
– Dobrze tylko kiedy?
– W najbliższa sobotę, u mnie. Masz tu moja wizytówkę. Powiedziała zabierając torbę i całując powietrze koło mego ucha a w rękę wcisnęła mi mały kawałek papieru z wypisanym adresem , i pędząc do wyjścia już na samych schodach posłała mi buziaka. Byłyśmy równolatkami, a jednak ja wyglądałam przy niej na przynajmniej 5 lat starsza, ale coż jedni mają takie geny inni takie. Wieczorem ruszyłam na spotkanie zostawiając mojego ślubnego w domu , zresztą jakoś bardzo nie narzekał że wychodzę, ostatnio miał nowe hobby dzwonienie na sex telefon , przyznam że nie przeszkadzało mi to wcale przecież przez telefon to nie zdrada do tego jakoś nie byłam zazdrosna że sobie gdzieś tam podzwoni do jakiś zboczonych laseczek z jakiegoś zboczonego telefonu , to że sobie z kimś pogada to przecież jeszcze nie jest zdrada . Zastanawiałam się nawet kiedyś czy jak by była taka linia dla kobiet sama bym nie zadzwoniła , wyobrażacie sobie gorąca zboczona linia , sex telefon dla spragnionych kobiet to mogło by się udać , zawsze to jakaś miła odmiana po starym marudzącym w domu , i domagającym się obiadu bo on Pan władca świata i okolic postanowił dziś wcześniej wrócić. Droga do Kaśki minęła mi całkiem miło zapukałam do jej jednorodzinnego domu ze sporym podwórkiem i usłyszałam kroki Drzwi Otworzyła mi ona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.